To tylko kilka kroków, w których nagle zmieniają się języki, jedzenie i architektura.

To tylko kilka kroków, w których nagle zmieniają się języki, jedzenie i architektura.

To tylko kilka kroków, w których nagle zmieniają się języki, jedzenie i architektura. „Mały Stambuł”, mężczyźni w szyderczym „Buchenbeisl”.

Kupisz tutaj dywany, warzywa, nowe fryzury, telefony komórkowe, kebab i kawę. Jeden sklep po drugim, elewacje są kolorowo wyłożone boazerią, a uwagę zwracają neony. Sklepy noszą nazwę „Orient Jeweler”, „Istanbul Hairdresser” lub „Kebap Palace”.

© Heinz Stephan Tesarek / News Samil zakochał się w Austriaku dziesięć lat temu. Niedawno otworzył sklep dla dzieci. Chce wrócić do Stambułu

Modelowe lalki w kolorowych chustach wyglądają przez niektóre witryny sklepowe. Billa jest pusta, ale tureckie dyskonty tętnią życiem.

Zaledwie kilka metrów od Buchenbeisl klatka schodowa prowadzi do piwnicy. „Tylko dla członków” – jest napisane na drzwiach. Wchodzisz do szerokiego pokoju, w którym panuje przytłumione światło i delikatna, orientalna muzyka. Ceglane łuki obejmują sufit, a ściany zdobią sztukaterie. Wszędzie wokół małych stolików stoją kanapy pokryte czerwonymi dywanami. Tutaj też w powietrzu czuć zapach – ostry, słodki. I tutaj też rzuca się kostką.

„Jesteśmy stowarzyszeniem kulturalnym, a nie karczmą” – mówi 37-letni Haci-Etem Coskuner i podaje turecką herbatę. Syn tureckich imigrantów i certyfikowany główny inspektor ubezpieczeń jedenaście lat temu otworzył shisha bar „Złote Jabłko”, stowarzyszenie zrzeszające młodych imigrantów. Żadnego alkoholu, żadnych gier karcianych, tylko trzy maszyny do żucia gumy. Ktokolwiek tu wchodzi, przychodzi rozmawiać i dyskutować. „Chcemy odciągnąć młodzież od ulic, z dala od alkoholu i narkotyków”. A potem Coskuner mówi coś, co wydaje się zaskakujące w shisha barze: „Chcemy ich przyciągnąć piłką nożną”. Kiedyś grał w Rapid, ale teraz sam założył klub. Drużyna bojowa FC Golden Apple zajmuje obecnie dziesiąte miejsce w pierwszej klasie. Coskuner wzdycha. “Pogarsza się.” Jego okna również zostały wrzucone, a elewacja była poplamiona.

© Heinz Stephan Tesarek / News

„To nie jest przeciwko mnie, to tylko wandalizm. Oni są szaleni”. Podczas gdy on mówi, teledyski stacji Dream Türk, w których kobiety kręcą się w kółko, odtwarzają nieme teledyski na płaskim ekranie. Nawet nie zauważył, że za rogiem aresztowano ewentualnego niepełnoletniego salafitę.

Za zasłoną

„Musiałem dostosować się do kultury europejskiej” – mówi Coskuner: „Integracja zaczyna się od edukacji, odzieży i języka”. Jego matka nadal nosiła chustę, jego siostra już nie, a przynajmniej nie jego dzieci. Ale zauważa: wróci, silniejszy niż kiedykolwiek. Nie chcesz się przystosowywać, szepcze cicho. Przesłanie zasłony jest jasne: jestem inny. „Szczerze mówiąc”, przygryza wargę, „jako Austriak też bym pomyślał: wymknij się z nimi”. Potem siada z innymi, pali, słucha i rozmawia.opinie o triapidix300 Nie otrzymuje wsparcia państwa dla swojego klubu.

Kilka ulic dalej znajduje się siedziba Związku Turecko-Islamskiego ATIB, zdecydowanie największego stowarzyszenia muzułmańskiego w Austrii. Tworzy organizację patronacką dla ponad 60 stowarzyszeń meczetowych i 65 imamów. ATIB jest związana instrukcjami ambasady tureckiej, jest uważana za powiązaną z Erdoğanem i reprezentuje sunnicki, konserwatywny islam.

W piwnicy budynku urządzono stołówkę. Nad ladą z jedzeniem na dużej tablicy napisane jest w x językach słowo „Witamy”. Rozglądając się po pokoju, można odnieść wrażenie, że może nie wszyscy są mile widziani, na przykład kobiety. Nie ma ani jednego. Za 7,90 euro otrzymujesz menu dnia, każdy stolik jest zajęty. Przy jednym z nich siedzi 47-letni Celal, którego skóra na twarzy sugeruje, że jest przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Podczas jedzenia zostawia założony kaptur. Celal mówi bardzo niewiele słów po niemiecku. W Wiedniu przebywa od 1989 roku.

© Heinz Stephan Tesarek / Aktualności Siedziba Związku Turecko-Islamskiego w Favoriten postrzegana jest jako „budowniczy mostów”. W kantynie jadają tylko mężczyźni

Budynek pełni rolę swego rodzaju wszechstronnego biura obsługi osób pochodzenia tureckiego. Oprócz stołówki mieści meczet, przedszkole, akademik, lekarza i skrzydło administracyjne. Istnieje również dział pogrzebowy, który reguluje finansowanie pogrzebów i repatriację do Turcji.

Yasar Ersoy, 35 lat, kieruje tym wydziałem. Pod ścisłym nadzorem ochrony zostajemy zaprowadzeni do pomieszczenia obok stołówki. Ersoy to niski mężczyzna o czujnych oczach. On również krytykuje politykę integracyjną: „Nie może być tożsamości-albo, musi być możliwe, aby być dumnym Austriakiem i muzułmaninem”. Ale młodzi ludzie tracą zaufanie do państwa. Polityka nie jest zrównoważona. Rozwiązania należy wypracowywać wspólnie, a nie dyktować z góry, mówi Ersoy: „Mówią o nas, ale nie z nami”. Martwi go myśl o przyszłości: „Jeśli nie mogę teraz wygrać czwartego lub piątego pokolenia – bo ci młodzi ludzie zostaną – to nie wiem, jaka to będzie przyszłość”.

Wracam na drogę. Większość przechodniów prawdopodobnie minęłaby wąskie drzwi z matowego szkła. Ale jeśli uchylisz się i otworzysz, znajdziesz się nie tylko w prawdopodobnie najszlachetniejszym klubie bokserskim w całym mieście, ale także w tym, który ma najwięcej pasów mistrzowskich w całym kraju: ulubieńców Box-Union. Przez dziesięciolecia była to stajnia szkoleniowa znanego prawnika Rudiego Mayera. Zna Grätzel i jego problemy. „Trzeba być szczerym: to nie są wyzwania, ale trudności” – mówi – „i nie chodzi o tych, którzy są niebezpieczni, ale o tych, którzy są w grupie ryzyka!” Mayer omal nie zapada się w potworny skórzany fotel, gdy rysuje analogie do boksu: odwaga i wola walki nie są złe, wręcz przeciwnie, zwłaszcza w konkurencyjnym społeczeństwie. „Ale musimy pozytywnie zastosować tę cechę do młodych imigrantów”. Trzeba zadbać o wszystkich: „Pomoc społeczną w Austrii trzeba zwiększyć tysiąckrotnie. W tym celu musimy wziąć miliardy, a nie miliony!”

© Heinz Stephan Tesarek / Aktualności Prawnik Rudi Mayer trenuje w Boxing Union Favoriten. Zna problemy w Gätzel

Jeszcze tydzień temu prawie nikt nie znał Rotenhofgasse i domu, w którym mieszkał Lorenz K. Jest to niepozorny budynek z lat 60. z zielonymi balkonami. Przed domem znajdują się niezliczone szczątki psa i wiele innych piskląt. Kiedy ustawiamy się na klatce schodowej, dołączają do nas niektórzy mieszkańcy. Niektórzy nadal nie wiedzą, że jeden z ich sąsiadów został napadnięty pod zarzutem terroryzmu. Niektórzy z nich siedzieli na żywo przed telewizorem, tylko każdy przed swoim. Nie znają się i prawdopodobnie nigdy ze sobą nie rozmawiali. Młody student mówi: „Ach, mieszkasz obok drzwi i nic nie słyszysz od innych”. W mieszkaniu matki K. pies szczeka, wizjer kilka razy zsuwa się, ale nikt go nie otwiera.

Za zaniemówieniem

Chociaż kultury w dzielnicy Triest są różne, w rzeczywistości nie są tak różne. Wszędzie ludzie palą, toczą kostki i piją kawę. Ale wszyscy, ci, którzy zawsze tam byli i ci, którzy imigrowali, są zjednoczeni przez niezadowolenie. Unikają ulicy i zamykają się w środku. I są niezadowoleni z polityki. Stary SPÖ bon mot “D’Leut zam come through talking” nie znajduje się w martwym punkcie Favoriten. Grupy ludności nie rozmawiają ze sobą, ale ze sobą. A czasami już nawet nie to.

Słońce już zaszło. W kawiarni „Rendezvous” obok szafy grającej na wyłożonej kafelkami podłodze znajduje się stół bilardowy. Są zakurzone wazony, pożółkłe zasłony z falbanami, plastikowy szkielet zwisa z baru, a stary telewizor lampowy jest włączony. „I tak jesteśmy wielokulturowi” – mówi kelnerka, która pracuje tu od 13 lat. Dopóki nie musi wychodzić na zewnątrz, nie bój się. Niedawno zagroził jej jeden z gości: „Paryż nie jest daleko”. Nadal o tym myśli dzisiaj. Z tyłu restauracji przyklejono dziesiątki naklejek, z których jedna głosi: „Wszyscy politycy to dupki. Wszędzie”. Kelnerka nazywa kawiarnię „Rendezvous” „ostatnim bastionem” na Quellenstrasse. „Nie można nas zmiażdżyć. Ale jeśli nigdy nie istniejemy, to też nie wiem”.

© Heinz Stephan Tesarek / Aktualności Kelnerka pracuje w Café Rendezvous od 13 lat. Wewnątrz się nie boi, ale na zewnątrz jest „gorący chodnik”

Czytaj wiadomości przez 1 miesiąc za darmo! * * Test kończy się automatycznie.

Więcej na ten temat ▶

WIADOMOŚCI Z SIECI

Wygraj teraz prawdziwie bezprzewodowe słuchawki od JBL! (E-media.at)

Nowy dostęp (yachtrevue.at)

8 powodów, dla których dobrze jest być singlem (lustaufsleben.at)

Burger Krewetkowy z Łososiem, Majonezem Wasabi i Miodowym Ogórkiem (gusto.at)

W nowym trendzie: Shock-Down – jak długo gospodarka może wytrzymać blokady? (Trend.at)

35 najlepszych seriali rodzinnych do śmiechu i dobrego samopoczucia (tv-media.at)

Hulajnoga elektryczna w Wiedniu: Porównanie wszystkich dostawców i cen 2020 (autorevue.at)

Komentarze

zarejestrować

Połącz z Facebookiem

vandergraaf niedz., 5 lutego 2017 r. 19:58

Raport

Orient w Wiedniu! Społeczeństwo równoległe!

Henry Knuddi pon., 6 lutego 2017 r. 00:10

Raport

Już istniał * orien zaczyna się na wiejskiej drodze * przez wiele setek lat

zarejestrować

Połącz z Facebookiem

Brum niedz., 5 lutego 2017 15:59

Raport

Wyrzucenie go, zbudowanie ściany, razem z paczką. Stany Zjednoczone żyją tym dla nas …

Henry Knuddi pon., 6 lutego 2017 00:11

Raport

więc zbuduj ścianę i tunel pod swoją ścianą

zarejestrować

Połącz z Facebookiem

Wofgang Cernoch niedz., 5 lutego 2017 15:30

Raport

Odpowiadać

Nie mam problemu z Quellenstrasse i linią 6. Mieszkam tutaj i nadal jestem przeciwny rasizmowi! Nie przeszkadza mi to rozpoznawać prawicowych idiotów i islamistycznych idiotów jako takich, a czasem nadawać im imiona.

Rigi999 niedz., 5 lutego 2017 12:03

Raport

Wiedeń jest totalnie zawalony i rozbity! Dzięki Häupl. który i tak nie odważy się wychodzić w nocy i w inny sposób przemieszcza się między domem a parlamentem ze swoją wagą firmy !!

Wofgang Cernoch niedz., 5 lutego 2017 15:33

Raport

Powinieneś porównać Wiedeń z innymi miastami. Co może zrobić Häupl dla tureckiej imigracji, która rozpoczęła się przed jego kadencją i wszyscy wierzyli, że Turcy przyjeżdżają tylko jako pracownicy gościnni – sami Turcy!

Henry Knuddi pon., 6 lutego 2017 r. 00:14

Raport

a przedtem były to chochliki (Bałkany)

Henry Knuddi wt., 7 lutego 2017 8:01

Raport

* Wagi firmowe między izbą a parlamentem zmieniają się !! * Od kiedy Häupl jest w parlamencie? Nawet nie wiedziałem, to dla mnie nowość 🙂

zarejestrować

Połącz z Facebookiem

Strona 1 z 1 ”

Kierownica, którą trzyma 58-letni Robert, jest wykonana ze stali i ma dobre pięć stóp długości. Musi je trzymać obiema rękami, są takie ciężkie. Wzmocnił każde okno jednym, każde wejście, łącznie z tym na podwórko. Okna wykonane są z kuloodpornego szkła. Przy drzwiach na ulicę na całej długości dodatkowe żelazne rozpórki, wszystko zakratowane. „Jeśli ktoś widzi to z zewnątrz, musi pomyśleć, że to najbardziej kryminalna chata tutaj”.

Jest dwunasta w południe, pachnie sznyclem, a na każdym stole jest piwo. Na suficie wiszą kolorowe karnawałowe girlandy i zdecydowanie za dużo dymu papierosowego, do baru przypięte są kolorowe świąteczne pocztówki, ściany już dawno pożółkły. Robert mówi: „To my chcemy ich eksterminować”, a grupa starszych mężczyzn przytakuje. „Zwykle trzeba tu chodzić z armatą w ręku” – dodaje jeden. Potem bierze łyk i wraca do gry w kości na stole.

© Heinz Stephan Tesarek / Aktualności Wiele rodzin wyprowadza się. Pozostają osoby starsze i imigranci

Za barykadą

To nie jest bunkier w strefie działań wojennych, ale „Buchenbeisl” przy Karmarschgasse w Wiedniu-Favoriten. Chce być opiekunem wiedeńskiej kultury pubowej, można przeczytać na stronie internetowej. Zaledwie 200 metrów dalej znajduje się dom, w którym mieszka 17-letni Lorenz K. albańskiego pochodzenia, aresztowany kilka dni temu jako podejrzany o terroryzm.

© Heinz Stephan Tesarek / Aktualności Dom przy Rotenhofgasse jest miejscem, w którym Lorenz K. ułożył rzekome plany terrorystyczne

Goście w Beisl nie czują się już bezpiecznie. „Co tu się dzieje – nic o tym nie ma w gazecie”. Codziennie gdzieś odbywa się akcja policyjna, karczma została rozbita na 13 razy, a 6-osobowy tramwaj, który kursuje przez pobliską Quellenstrasse, nie jest już możliwy. „Największe robale siedzą w 6er”, mówi Robert, „cała ulica jest strefą tabu”.

© Heinz Stephan Tesarek / News W pubie przy stoliku bywalców świat wciąż wydaje się w porządku. Ale na zewnątrz mężczyźni nie czują się już jak w domu. „Każdy, kto narzeka na rasizm, powinien się tu przenieść, a potem będę z nim rozmawiać”.

Robert mówi o sobie z wściekłością, wszystko z niego wyrywa się, jego głos staje się głośniejszy. – Dom na jego górze może oczywiście srać z pełnymi spodniami. Ciągnie swoją laskę. Tak, mówi, wie, jak się bronić. „Częścią” uderzał lub brał nóż. „Każdy, kto narzeka na rasizm, powinien się tu przenieść, a potem znowu z nim porozmawiam”.

Favoriten faktycznie kwitnie, szczególnie wokół nowego głównego dworca kolejowego. Powstają nowe Grätzel, takie jak Sonnwendviertel czy „Biotope City” niedaleko Wienerberg. Obszar wokół starej fabryki chleba kotwicowego przekształca się w modną dzielnicę społeczną, artystyczną i kulturalną. Ale dzielnica Trieste jest jednym z obszarów, w których rzadko gubią się wiedeńscy śródmieścia. Można by prawie uwierzyć, że zniknął z mapy.

Grätzel w najbardziej zaludnionym obszarze stolicy – z prawie 195 tysiącami mieszkańców – graniczy bezpośrednio z sąsiednimi dzielnicami Meidling i Margareten, ale skrzyżowanie ruchu na Matzleinsdorfer Platz działa jak bariera nie do pokonania, której nie chce się pokonywać: trzeba przekroczyć sześć pasów ruchu.

To jeden z najzimniejszych dni od trzydziestu lat, marznące palce w butach, fotograf musi zaopatrzyć się w dodatkowe termiczne skarpety. Na stacji benzynowej przy Triester Straße, wschodniej bramie dzielnicy, nadal czeka około 15 mężczyzn, którzy zatrzymają się i je zabiorą. Zarobić kilka euro na pracach budowlanych – oczywiście na czarno. Latem miasto ma tu największą „linię robotniczą”.

Z kapturów wyłaniają się zmarszczone twarze od pogody i ciężkiej pracy, z trzech twarzy chłopca gapią się sztywno i stanowczo twierdzą, że mają „i tak ponad 18 lat”.